Urszula
„Niechaj dłoń moja zimnym wody strumieniem zroszona ugasi spieczonego czoła pożar gorejący bym cię znów mogła ujrzeć, zrozpaczona że nasze spotkanie za krótkie, jak wieczór mdlejący…” Słowa te kołatały się w głowie Urszuli Debojerskiej, gdy czyniła poranną toaletę. Nie mogła przestać myśleć o panu Wojciechu Dydenheimie, którego znała przecież od …