Cyperus Aeternitatis

Chłodne, niemal do szpiku kości przechodzące zimnem powietrze wraz z dziwnym, ale codziennym, rynsztokowym smrodem portowych doków, wdzierało się do nosów wszystkim, którzy z różnych powodów tu byli. Słabe światła gazowych, szpetnych i przerdzewiałych od słonej, morskiej bryzy latarni, dogorywały jeszcze gdzieniegdzie, kończąc swój żywot, bo dzień, jak zwykle tutaj, …