Laura

Laura Dorothy Dessmond przyszła na świat jako Dorothy Laura Falcon, będąc córka dość zamożnego właściciela magazynów zbożowych, ulokowanych na pograniczu Ohio i Pensylwanii. Nie dziwi zatem, że odebrała dość staranne wykształcenie w prywatnej szkole Miss Prescott, jakkolwiek zdziwienie może budzić to, iż następnie podjęła studia na Uniwersytecie Pensylwanii w kierunku ekonomii. Odważna to była decyzja, nie została jednak przesięwzięta wbrew[…]

Kontynuuj czytanie …

Veil

Nago zasiadając na czarną woalą okrytym taborecie wiedziała, że nikt nie odgadnie, dokąd wzrok jej bieży… Wzrok, oczy – owo tajemne duszy zwierciadło, przy którym odkryte ciało zdaje się tylko księgą, wskazówką, w której zapisano mapę do niepojętych skarbów nie zaznaczając doń drogi wprost. A wszystko po to, by nieobeznany mógł jedynie rozpływać się w zachwytach pozostając nieświadomym celu, zaś[…]

Kontynuuj czytanie …

Postcard

W bezwstydzie leżąc bezbronna, jeno dłonią niby to niedbale opartą o poręcz krzesła zwiastowała obietnicę rozkoszy. Nie sobie przecież. W tym prostym geście ukryła pożądanie pieszczoty, którą gotowa była spotęgować do niebotycznych rozmiarów w zamian za dotyk czułych rąk muskających pukle jej włosów. Tak naprawdę nie chciała niczego innego, gdyż owo „wszystko inne” było już jej doświadczeniem, ale ciągle czuła[…]

Kontynuuj czytanie …

Alicja

Była nieślubnym dzieckiem Marii i Leopolda. Po ojcu słuch dość szybko zaginął, zaraz po tym gdy dowiedział się, że urodzi mu się dziecko. W strachu przed napiętnowaniem, na czas ciąży, jej matka przeniosła się z miasta na prowincję. Tam, nowo narodzoną Alicję oddała na wychowanie. Niestety babka Alicji nie za bardzo przejmowała się jej losem, czy wychowaniem, toteż Alicja wiodła[…]

Kontynuuj czytanie …

Juanita

Juanita Inez Benita Da Saavedra Gonzales Del Milagro urodziła się w hacjendzie Del Milagro, położonej w żyznych okolicach San Diego. Nic zatem dziwnego, że majątek ziemski jej ojca obejmujący taką ilość akrów, że sam Don Rafael nie miał o tym dokładnego pojęcia znakomicie prosperował. Jego niezliczone stada bydła przemierzały niezmierzone stepy, pilnowane przez gromady vaqueros, których z czasem zaczęto na[…]

Kontynuuj czytanie …

Jadwiga

Jadwiga Czekierdowa przeżyła pogrom chłopski  w 1846 roku jako mała dziewczynka. Latami budził ją sen o kolorach pożogi i krzyki matki, która jednej mroźnej nocy straciła męża, majątek i zdrowie. Jadwigę wychowywały ciotki w Tarnowie, z niechęcią więc wróciła po ślubie do majtku męża, do Stokłos.  Uważała, że chłopi tylko patrzą, by ich podpalić, gdy będą spokojnie spali, nie ufała[…]

Kontynuuj czytanie …

Ludmiła i Agaton

Ludmiła i Agaton Brzostowicz. Ona pochodziła ze zubożałej szlachty małopolskiej, ale ze względu na znaczną podupadłość rodu Gocłowieckich (Ludmiła de domo Gogłowiecka est), zezwolono bez przeszkód większych na jej mariaż z synem dość zamożnego kupca. Wiadomym już nam zapewne, iż tym szczęśliwym młodzieńcem okazał się być Pan Agaton. O wczesnym ich wspólnym pożyciu miasto nie mówiło ani głośno, ani wiele,[…]

Kontynuuj czytanie …

Salka

Salka Levy stała w dworcowej poczekalni już godzinę nie siadając, ponieważ bała się pomiąć suknię. Chciała wyglądać nienagannie, kiedy Aaron pojawi się na dworcu i wyciągnie ręce, by ją powitać. Przyjechała dorożką z wyprzedzeniem, nie mogąc znieść tego nerwowego oczekiwania, które towarzyszyło jej od tygodni, kiedy wyprzedawała swoje rzeczy i pakowała jedyną walizkę na drogę do Nowego Świata. Ta podróż,[…]

Kontynuuj czytanie …

Młoda wdowa

Joanna Wolska miała w sercu tylko jedną miłość, a to miłość do ojczyzny. Nie kochała bynajmniej Włodzimierza Szembertowicza, z którym właśnie połączył ją węzeł małżeński, nie kochała go ani trochę. Wnet pojęła jednak, że nawet ta okoliczność, jak zawarcie małżeństwa, może stać się aktem jej miłości do Polski. Nie zważając na protesty matek i babek obu stron, wbrew przyjaciółkom, które[…]

Kontynuuj czytanie …

Helena

Helena Schwichtenbergówna ukończyła seminarium nauczycielskie z najwyższymi notami. Umiała nie tylko haftować, krajać i szyć, prać i wywabiać plamy, ale także racjonalnie prowadzić gospodarstwo i oszczędnie dysponować zasobami spiżarki i lodowni. Na tym jednak nie kończyła się jej wiedza: liznęła co nieco z geografii i geometrii, odbyła dwa semestry francuskiego i łaciny oraz semestr malarstwa zaliczony kopią krajobrazu z miłosiernym[…]

Kontynuuj czytanie …

Anna

Wnuczka Karola Arwienieckiego, Anna odziedziczyła po dziadku nie tylko studio i umiejętności , ale i zmysł obserwacji, pozwalający jej wydobyć z fotografowanych postaci jakąś prawdę o ludziach, bardziej uniwersalną, niż by się wdawało pozującemu, albo bardziej indywidualną, niż się jej samej zdawało, gdy sadzała modela do zdjęcia. Fotografowała od zawsze, kręcąc się pod nogami dziadka, a zapach chemikaliów, których używał[…]

Kontynuuj czytanie …

Appomatox

W tych okrutnych miesiącach 1865 roku przegraną armii konfederatów czuło się już nie tylko w szeregach żołnierzy, zmęczonych, sfrustrowanych, zziębniętych i po prostu godnych, ale i w decyzjach wroga, wciąż odważniej i z większą butą atakujących żołnierzy Konfederacji na ich własnym terenie. Taktyka spalonej ziemi przynosiła żołnierzom Unii podwójne zwycięstwa, odcinając konfederatów od dostaw żywności na równi z nadzieją na[…]

Kontynuuj czytanie …

Weteran spod Muleshoe.

Theodore Winston Stanhope, lat 49, wymieniony w rozkazie dziennym generała Generała Johna P. Gordona odczytanym przed frontem dywizji za odwagę w bitwie pod Muleshoe. wujaszek Teddy, drogi kuzyn, poczciwy chłop, sędzia Stanhope. tyle określeń dla jednego człowieka. Tyle trzeba było przejść…tyle szukać, tak długo czekać, by odkryć, że jedyną miłością jego życia nie była administracja, lecz wojna, straszna i piękna[…]

Kontynuuj czytanie …

Ochotnik

Theodore Stanhope tylko raz w życiu czuł się niepewnie – gdy czekał pod drzwiami gabinetu gubernatora Wise’a nie wiedząc, jak zostanie przyjęta jego kandydatura na sędziego Supreme Court of Virginia. Tylko ten jeden raz serce kołatało mu, choć wiedział, że nikt inny wiedzą i doświadczeniem, wykształceniem i obyciem nie nadaje się na to stanowisko lepiej niż on – i dlatego[…]

Kontynuuj czytanie …

In memoriam

Matthew Theodor Needham, lat 19, zginął od ran podczas bitwy o wzgórze Culpa, w dniu 3 lipca 1863 r., pochowany wraz z innymi żołnierzami którzy podczas tych trzech straszliwych dni stracili życie i spoczęli w jednym wspólnym grobie, otoczeni ramionami jakby byli braćmi, choć byli zaledwie towarzyszami broni… Ziemia przysypała im usta, zasypała uszy i nie słyszeli, jak daleko stąd,[…]

Kontynuuj czytanie …

Culps Hill

Odprysk pocisku z kartacza trafił Tomasa Needhama w ramię, wyrywając pecynę mięsa wielkości pięści. Atakowali Culps Hill – zdesperowani, zmęczeni, pozbawieni wiary w zwycięstwo, kładąc się pokotem trzeci dzień w bitwie na śmierć i życie, w strugach lejącego deszczu. Uderzenie drugiego pocisku, karabinowego, zakręciło Thomasem tak mocno, jakby szarpnął pod nim narowisty koń. Upadł na ziemię, a deszcz miarowo kapał[…]

Kontynuuj czytanie …

Chancellorsville

10th Virginia Infantry Regiment właściwie nie odniósł obrażeń w bitwie pod Chansellorsille i jego oddziałom towarzyszyło niemalże przekonanie o własnej nieśmiertelności. Było już dobrze popołudniu, gdy dotarli w górę rzeki, trzy mile od miejsca w którym przez trzy dni wykrwawiali się jankesi, i rozłożyli obozowisko wśród drzew. Zmęczona piechota zajęła kwatery na zachodnim skraju, wygrzewając się w ostatnich promieniach zachodzącego[…]

Kontynuuj czytanie …

Flora Needham

Flora Needham czuła ciepło mężowskich palców na swojej dłoni na długo po tym, jak wszyscy poszli na tę straszną wojnę, której nie rozumiała i która przejmowała ją strachem. Od wiosny cała Wirginia żyła oczekiwaniem na decyzję władz stanowych o wystąpieniu z Unii. Czuło się ten niezdrowy rodzaj ekscytacji na ulicach, nerwowość bankierów i zachłanność kucharek peklujących mięsa. Każde towarzyskie spotkanie[…]

Kontynuuj czytanie …

Konfederacja

Brandon Mortimer Stevenson, trzeci syn Mortimera Stevensona, właściciela plantacji bawełny w Bloodburke, w stanie Virginia. Brandon miał przeszczęśliwe dzieciństwo dzielone z czwórką rodzeństwa. W domu oddychającym jeszcze tradycją dalekiej Anglii nigdy nie brakowało dóbr doczesnych, a o znakomite wykształcenie dzieci Pana Stevensona dbali najlepsi nauczyciele w całym stanie, za sute wynagrodzenia pracujący (i mieszkający) pod jego dachem. Brandon uwielbiał polować[…]

Kontynuuj czytanie …

Nowa powieść Juliana Varne’a

Był rok 1860. Były to czasy ciężkie dla ludzi z małych wiosek jak i z przedmieść wielkich miast. Dżuma, z dziką radością i uśmiechem diabła, zabijała wszystkich bez względu na płeć, wyznanie, status społeczny. Nieważne, czy było się młodym czy starym, mężem czy żoną, córką czy synem. Śmierć, krocząc powoli i cicho rynsztokiem w górę traktów miejskich i polnych dróżek,[…]

Kontynuuj czytanie …

Wiktorowscy

Nie masz nic przyjemniejszego nad wycieczkę rowerową w dzień sobotni gdy lato wciąż odchodzić nie chce, choć to już wrzesień! Nie masz jak poczuć na twarzy spoconej lekki wiatr wywołany pędem kręcących się kół, nie masz radości nad tę, żeby jechać dalej i dalej! Byle z miasta wyjechać, byle na wieś, nad ruczaj, albo i do Starego Lasu na dzień[…]

Kontynuuj czytanie …

Żałoba

Dziś żałobne szaty Wilhelminy Hoger pokryły się podwójnym kirem. Pochowała oto ostatnią osobę, która łączyła ją z dawnym życiem, tamtym życiem młodej dziewczyny, która śpiewała przy pracy i stroiła się na zabawę w sobotnie wieczory, nim znalazła ojca zapitego na śmierć, nim przejęła szynk, nim porodziła i wypuściła w świat dzieci. Michael Eckermann. Sprytny księgowy, zacny obywatel, bogobojny chrześcijanin, ojciec[…]

Kontynuuj czytanie …

Wspomnienie

– Prababciu Marianne…opowiedz o czasach jak byłaś młoda – cienki głosik Hany, najmłodszej prawnuczki obudził Marianne drzemiącą przy kominku. Dziewczynka przysiadła przy jej nogach na małym zydelku. – Prababciu, opowiedz…. – Podaj mi to zdjęcie, kochanie – Marianne drżącą dłonią pokazała na stojące na komodzie zdjęcie siebie samej sprzed lat, całej w bieli, takiej młodziutkiej i radosnej, pełnej nadziei i[…]

Kontynuuj czytanie …

Romans

Marianne w wieku lat 38 czuła, że w życiu nic więcej jej już nie czeka. Jej słynna cierpliwość przekształciła się w rezygnację. Ciężka choroba nerek, podczas której de Groot ani razu nie wziął jej za rękę i nie powiedział, że wszystko będzie dobrze, wypaliła do cna nadzieję, że będą jeszcze szczęśliwi. Dlatego bal kończący tegoroczny sezon operowy potraktowała jako ostatnią[…]

Kontynuuj czytanie …

Małżeństwo Marianne

Ach, więc to on, nareszcie! Marianne przycisnęła dłonie zaciśnięte w piąstki do serca, by nie było widać jak drżały z niecierpliwości wywołanej bliskim nadejściem kawalera. Przedłużony sezon u wód, wywołany złym stanem zdrowia jej ojca, półroczne odcięcie matki od plotek z salonów i krytycznych ocen kolejnych kandydatów, a w końcu i ryzyko, że ojciec umrze nie wydając jedynaczki za mąż,[…]

Kontynuuj czytanie …